Auta Do Ślubu Lublin Warszawa, Nestor, samochody na wesele ślub, do ślubu, imprezy

nestor

Przepraszam, co tu ...


Dziennik Wschodni

Przepraszam, co tu dają? (02.03.2007)

MAŁGORZATA MAZUREK-SZPITUN

Emil - wystarczy imię i wszyscy wiedzą, że chodzi o stylistę, fryzur numer jeden w Lublinie. Czas oczekiwania: miesiąc na zapisy, 3—4 miesiące na strzyżenie.
Dlaczego? - Nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie, ale nie ukrywam, że cieszy mnie długa lista klientów - mówi dyplomatycznie Emil Połok, właściciel salonu Genue - Montownia Fryzur w Lublinie.

Bez raklamy
Nie jest typem gwiazdy. Zwykły T-shirt, dżinsy i fryzura, która nie krzyczy:

JESTEM NAJPOPULARNIEJSZYM FRYZJEREM W MIEŚCIE!

Dyskretny miał być także salon (miętowo-cytrynowe ściany, luksusowe meble), który powstał w listopadzie 2002 roku. Zero szyldu, witrynowych okien, w których można podziwiać techniki strzyżenia mistrza, zero reklamy. No, może poza tą najbardziej skuteczną: pocztą pantoflową.

Zaczynaliśmy od dwóch stanowisk do strzyżenia. Po trzech miesiącach było nas już pięciu - dodaje Emil, którego firmę, można spokojnie nazwać rodzinną. Zatrudnia jeszcze rodzonego brata Pawła (tez szalone kolejki) i kuzyna Tomka (również trzeba czekać). Ale nie dlatego, ze nazwisko Połok daje jakiś niezwykły talent, a faceci strzygą lepiej. Kilka miesięcy temu z ulicy przyszła Agata, studentka matematyki. Dziś uczy się fryzjerstwa. Zaczynał jako 16-latek w rodzinnych Siedlcach. Były szkolenia u gwiazd, rosła liczba klientów. Potem przeprowadził się do Lublina, gdzie w salonie Pro-Arte zdobywał kolejne stopnie fryzjerskiego wtajemniczenia. Decyzja o przejściu na swoje dojrzewała powoli. Dziś przyznaje, że dyskretnie informował klientki o tym, iż zamierza otworzyć własny salon, rozdawał numer telefonu. Ale nie spodziewał się aż takiej popularności. A co za tym idzie zupełnego braku czasu dla rodziny i przyjaciół.

Wolne mam tylko niedziele. To dla mnie świętość, czas dla żony i córeczki. Moja codzienność to kilka, kilkanaście godzin pracy w salonie, załatwianie spraw związanych z prowadzeniem firmy i inwestycjami, które rozpocząłem. Jakie to inwestycje, nie chce zdradzić, ale nie ukrywa, że prowadzenie salonu pozwala mu żyć na zadowalającym poziomie. W PRL-u staliśmy w kolejce po mięso, zapisywaliśmy się na społeczne listy oczekujących na meble, godzinami posuwaliśmy się w kilometrowym ogonku, bo rzucili cytryny albo mleko w proszku. Dziś przekrój towarów i usług, naktóre trzeba czekać, jest nieco inny, czeka się znacznie dłużej, ale najdziwniejsze jest to, że ludzie chcą czekać!

Córka mnie namówiła - mówi Elżbieta, jedna z klientek. - Od tamtej pory, czyli od czterech lat, strzygę się tylko u Emila. Kolejki Mnie nie przerażają. Po prostu już podczas wizyty zapisuje, się na kolejny termin.

Wesele? Owszem, ale za rok!
Kiedyś trzeba było stać pól nocy w kolejce po schabowego. Dziś trzeba czekać nawet półtora roku. Przynajmniej wtedy, gdy schabowych ma być setka i maja. byc tylko jedną z wielu pozycji w weselnym menu. Biznes związany z przygotowaniem i oprawą przyjęć weselnych kwitnie niemal tak dobrze, jak rynek nieruchomości. Modną restaurację trzeba rezerwować co najmniej rok, półtora roku wcześniej. Jeszcze trudniej jest z zamówieniem zespołu, który będzie przygrywał - zgodnie z tradycja - do białego rana. Lekarz medycyny Artur Danieluk w tygodniu przyjmuje pacjentów w Przychodni Rejonowej w Bychawie Weekendy spędza z akordeonem przewieszonym przez ramię. Na wolne terminy w założonym przez niego zespole Avis, trzeba czekać... dwa lata! Zaczynałem jedenaście lat temu- Za pieniądze zarobione na ogórkach w Niemczech kupiłem sprzęt, zaprosiłem do współpracy muzyków. Pełną parą ruszyliśmy w 2001 roku, kiedy dołączyła do nas wokalistka Marta. Zresztą pielęgniarka na oddziale wewnętrznym bychawskiego szpitala... Dlatego żartujemy, ze poza oprawą muzyczną gwarantujemy obsługę medyczną wesela - śmieje się Danieluk. A przy graniu zwyczajnie odpoczywamy. Po dyżurze w przychodni bywam bardziej zmęczony, niż po kilku godzinach grania. Robię to, co lubię, gram nieco ambitniej, bez typowej barachołki i przy okazji zarabiam prawdziwe pieniądze, czego o służbie zdrowia nie da się przecież powiedzieć.

Luksusowe auto i prawo jazdy
Błyszczący lakier, wszystkie możliwe bajery i gadżety, skórzana tapicerka -za luksus płaci się słono. Ale na luksus się czeka. Choć oficjalnie żaden z dilerow wiodących marek samochodów me potwierdzi, ze w jego salonie są kolejki (tego wymaga polityka firmy!). Jeżeli juz są opóźnienia, to wyłącznie związane z koniecznością wyprodukowania w fabryce dokładnie takiego modelu. jaki życzy sobie kupujący. A, że się czeka, potwierdzają klienci - i to czasem nie kilka tygodni, ale miesięcy.

Mało tego: by móc usiaść za kołkiem mercedesa full wypas - jak to mawiał poseł j Pęczak -jaguara czy lexusa, trzeba mieć prawo jazdy. A z wolnymi terminami dla przyszłych królów szos może byc krucho. Na egzamin trzeba czekać co najmniej 5 tygodni. Przyjmując, ze średnio zdać udaje się za trzecim razem, na upragnione prawko czeka się około 4-5 miesięcy.

Kolejka klasyczna
Dziś w kolejce stoimy z próżności, umiłowania luksusu i na spełnienie kosztownego kaprysu. Ale czekamy też z niedostatku i po towary, które nie mają nic wspólnego z umilaniem życia. Raczej z jego podtrzymaniem.
Codziennie, co najmniej godzinę przed otwarciem apteki przy ul. Narutowicza w Lublinie, ustawiają się pierwsi kolejkowicze. Stoją od godziny do dwóch, bo tu jest najtaniej. I nie chcą., żeby ich fotografować, bo do zaciskania pasa mało kto otwarcie chce się przyznać. Jedynie pani Danuta Steć zgadza się na krótką rozmowę i zdjęcie. Bo to chyba nie wstyd, być gospodarnym, ( a zaoszczędzone na lekach pieniądze można przeznaczyć na inne wydatki. Zwłaszcza że mieszka się blisko i czasu jest pod dostatkiem - A pieniędzy to już chyba zawsze będzie brakowało.

created by projektujemy Strona główna  .  Historia  .  Samochody  .  Cennik  .  Kontakt  .  Avis w prasie  .